I powiedział: Kochaj, jak wola twoja...
A.Modigliani - Nude
Słowa tylko dla mnie...

Dzieje...
2011
czerwiec
2010
luty
styczeń
2009
listopad
kwiecień
2008
styczeń
2007
czerwiec
maj
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec

lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

Bywam
Moje miasto - mój sen
Graciarnia

Takie tam
FACin(g) Europe 2006 Snow White
FACin(g) Europe 2006
Convallaria-majalis

Ze mną
Threenil
Słoneczna
Potęga strachu
Szklany Tygrys
Scream in silence
Morrigan
Sayoko
Pure Massacre
Walkiria
Valhala
Unclefucka
Kod na nieśmiertelność
Ktosiulka
Rien

Blog.pl

Słowem
wyżłobiłeś ranę
popłynęły łzy

ktoś powiedział, ze są krwią duszy
moja dusza krawi
choć nawet łzy nie chcą płynąć
przyduszone setką wymówek
i papierowym usmiechem przyklejonym do twarzy

nędzna prowizorka
poskłdana niezdarnie
krucha jak domek z kart

Nie widzisz...
nie chcesz widzieć
bo przecież liczy sie to
że mam uśmiech na ustach...
Ailene

... Mów do mnie jeszcze...
Za taką rozmowę
tęskniłem lata...
Każde twoje słowo
słodkie w mem sercu wywołuje dreszcze -
mów do mnie jeszcze...
Mów do mnie jeszcze...
ludzie nas nie słyszą
Słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
Jak kwiatem, każdem słowem twem się pieszczę -
Mów do mnie jeszcze...
K.Przerwa-Tetmajer

Znowu daleko, smutnie...
Śnieg przez szyby pełza
i noc przycichłym wichrem szarpie gwiazdy w więzach,
i znowu daleko, smutnie...
i znowu nie wrócisz z dalekich pól zapachem -
szorstką wonią mrozu,
oczu mi nie zasłonisz ciepłym, słodkim łachem -
- niebem przycichłym łzami i powrotem...
Nie przyjdziesz szeleszczącą ciszą w mgłach drogami
(wieczór spłynie kolędą daleką, daleką)
i będziemy we dwoje tylko, smutni, sami,
ja i mrok beznadzieji...
i tygdzieś nad nami...
K.K.Baczyński

Pif - paf
Spokój. Przygnębienie. Otępienie.

Postrzelałam trochę. Zadziwiające. Zawsze gdy wyobrażam sobie twarze ludzi, którzy zadają mi ból, trafiam. Płytka rozsypuje się w pył. Srebrzyste odłamki osypują się śniegiem na trawę. I napływa jakiś taki spokój. Jestem ja, moja wiatrówka i cel. Tylko my. Świat przestaje istnieć, czas przestaje płynąć. Znikają uczucia i myśli. Znika rzeczywistość.
Odrobina dumy z siebie - znów zwiększam odległość. Już będzie z 12-13 m. I dalej trafiam. Tylko oczy mi wysiadają. Trza by się do lekarza wybrać.
Egzamin z łaciny odfajkowany. Szkoda mi trochę. Nauka tego języka satysfakcjonuje. Tym bardziej żal, że wiem że juz do niego nie wrócę. Jestem w szczytowym punkcie swoich umięjętności. Nie będe miała czasu wrócić do tego i wiedza ta przepadnie. Będzie ulatniać się z każdnym dniem. Szkoda.

Rozwaliłam dzisiaj śmietnik na dominikańskim. Musnęłam go torbą i odpadła przednia klapa. Zamknąć się już nie chciała to ulotniłam się dyskretnie :)

Bez ładu i składu ta notka. Chyba trzeba się spać położyć.

Ailene 2011-06-21 22:21:55
skomentuj (1)
....

Właśnie kończę paczkę papierosów, którą kupiłam o 14.00.
Znowu 43 kilo na wadze.
We krwi afobam i podwójna dawka propranololu.

Jest mi dzisiaj tak bardzo, bardzo źle.

Tak bardzo chciałabym usłyszeć od Ciebie na dobranoc Kocham Cię.


Ailene 2011-06-20 23:06:52
skomentuj (0)
...

I nagle pojawia się ten moment, kiedy wszystko rozpada się w kawałeczki. Kiedy życie i plany rozsypują się jak domek z kart. A strzał w potylice dostajesz od własnej rodziny i przyjaciół.

Wiesz co wtedy nie zawodzi? Sznurek i tabletki.
Ailene 2011-06-14 21:29:10
skomentuj (0)
Ktoś tu był i był a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma


Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.


Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.


Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.


Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.


Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

Spać i czekać. Na co? Na kolejny dzień, który nie przyniesie nic. Na przyszłość, która nie ma za grosz
sensu. Na szęście, które uparcie nie nadchodzi? A może na koniec świata. Ten, który ponoć zawita w grudniu za rok. Czy na ten mały, mój własny, który kusi nożem i tabletkami na stoliku.
Oswajacie mnie i zostawiacie. Samą. Od zawsze. Sprawiacie, że zaczynam kochać, a potem zostawiacie z ogromem miłości i ... samotnością. Wraz z Tobą znika ostatnia rzecz, o która miałam siły walczyć - wizja pięknej i szczęśliwej przyszłości. Z dala od tego domu, od mojej chorej rodziny. Od wylewania na mnie swoich złości, smutków i frustracji. Od pomiatania mną i oczekiwania że wszystko naprawię i załatwię.
Nie chce mi się tak dalej żyć. To nie życie, to piekło. W tle Swanheart... Just a dying faith.
To przynosi ukojenie. Dziękuję...


Ailene 2011-06-05 16:21:11
skomentuj (1)
Lay & content by me
All rights reserved




GG: 3286366